Łysienie typu męskiego

Kłopotliwa oznaka męskości.
Łysienie typu męskiego, czyli androgenowe to najczęściej spotykany rodzaj łysienia (ponad 95% przypadków). Rozmowa z dr Piotrem Drozdowskim, absolwentem Podyplomowej Szkoły Medycyny Estetycznej PTL w Warszawie, członkiem Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging, lekarzem medycyny estetycznej.
 



Chociaż w dużym stopniu jest uwarunkowane genetycznie, dzięki najnowszym metodom terapeutycznym nie jest już nieuniknione.Współczesna medycyna jest w stanie pomóc mężczyznom, którzy łysienie postrzegają jako problem i nie chcę się pogodzić z utratą włosów. Jest to tym bardziej ważne, że badania wskazują na spadek jakości życia osób łysiejących, co jest wynikiem ich niższej samooceny i gorszej oceny przez środowisko.
Jak w przypadku wielu dolegliwości, łatwiej zapobiegać łysieniu niż je leczyć. Odpowiednią terapię należy rozpocząć zaraz po zaobserwowaniu pierwszych objawów łysienia androgenowego. Ma ona na celu, po pierwsze zahamowanie wypadania włosów, a po drugie stymulację ich odrastania.
Terapię powinien zlecić i prowadzić lekarz dermatolog, który po zbadaniu pacjenta stwierdzi, z jakim  rodzajem łysienia ma do czynienia. Dostępne na rynku liczne preparaty kosmetyczne (szampony, odżywki, zioła) mogą mieć działanie regenerujące i wzmacniające strukturę włosa, ale nie zastąpią np. odpowiedniej terapii farmakologicznej. Warto podkreślić, że leczenie jest możliwe u wszystkich mężczyzn z łysieniem androgenowym, bez względu na wiek czy kolor włosów. 
Aktualnie do dyspozycji mamy różne metody farmakologiczne. Popularne są środki w postaci płynów, które pacjenci wcierają w głowę kilka razy dziennie. Alternatywę stanowią leki przyjmowane doustnie. Leczenie jest proste, nie wymaga skomplikowanych zabiegów pielęgnacyjnych.
U większości pacjentów terapia nie ma działań niepożądanych. Tylko u nielicznych mężczyzn (mniej niż 2%) powoduje subiektywne obniżenie libido lub potencji, ale objawy te przemijają po przerwaniu leczenia, a czasami także podczas niego.

Terapia wymaga czasu. Pierwsze jej efekty można zaobserwować po 2-4 miesięcach. W ciągu roku do dwóch obserwuje się maksymalny efekt leczniczy. Nie wolno wówczas przerywać kuracji, jeśli chcemy go utrzymać. Na pozytywne skutki terapii trzeba czekać tak długo, ponieważ długi jest cykl wzrostu włosa, a do odzyskania włosów potrzebujemy kilku takich cykli.
Jeżeli nie chcemy, by łysienie postępowało, leczenie musi być prowadzone stale lub wznawiane co kilka miesięcy. Terapię możemy zintensyfikować, stosując dodatkowo (zewnętrznie) preparaty przeciwzapalne, poprawiające ukrwienie mieszka włosowego i pobudzające metabolizm włosów. Leczenie farmakologiczne wspomagają także łagodne środki myjące zmniejszające stan zapalny wokół cebulki włosowej.
Terapią łysienia androgenowego powinny zainteresować się osoby, które chcą mieć gęste włosy, odczuwają dyskomfort psychiczny i czują się mniej pewne siebie z powodu wypadających włosów.

O to, w jaki sposób utrzymać włosy na męskiej głowie, pytamy eksperta

lek. med. estetycznej
Piotr Drozdowski

Dlaczego panowie łysieją?
- Przyczyn łysienia jest wiele. Jeśli spojrzymy na problem holistycznie, można powiedzieć, że przyczyny utraty włosów u mężczyzn są takie same, jak u kobiet. Jednak ze względu na zwiększoną syntezę hormonów płciowych męskich oraz nieporównywalnie niższy poziom estrogenów, które wywierają ochronne działanie na kondycję oraz ilość owłosienia, o wiele częstsze u mężczyzn, zwłaszcza w pewnym wieku, będzie tzw. łysienie androgenowe, czyli związane z oddziaływaniem hormonów. Oczywiście, również panowie mogą utracić włosy w mechanizmie łysienia plackowatego – po zadziałaniu czynników stresowych – ostrych lub przewlekłych, łysienia związanego z ekspozycją na leki i substancje trujące, jak na przykład w trakcie chemioterapii czy wreszcie – o wiele częściej niż wszyscy uważają – w wyniku zamierzonych działań, czyli ich pociągania i wyrywania. Ze względu na to, że najczęstszą formą łysienia u mężczyzn jest łysienie androgenowe, skutkujące charakterystycznym wzorem wypadania włosów, obejmującym początkowo tzw. zakola, następnie okolicę szczytu głowy, z przerzedzeniem w okolicy skroniowej oraz oszczędzeniem okolicy potylicznej, można powiedzieć, iż łysiejący mężczyźni upodabniają się do siebie. Co ważne, tego rodzaju schorzenie jest dziedziczne w sposób autosomalny dominujący. Oznacza to, że jeśli nasz pacjent prezentuje cechy łysienia androgenowego, jego syn ma dużą (ale nie stuprocentową) predyspozycję, aby jego głowa w wieku 30-40 lat zaczęła upodabniać się do szanownej „głowy rodziny”.

Czy można uchronić się
przed łysieniem?
- Jak zwykle, niezastąpione są dobre geny. Gdy jednak ich zabraknie, czego przesłanką są łysiejący przodkowie, można zadbać o kondycję włosów. Warto wiedzieć, że to nie sam testosteron jest odpowiedzialny za ubytek włosów na głowie. To jego metabolit o trudnej nazwie, powstający ze swojego bardziej znanego prekursora pod wpływem enzymu - alfa-reduktazy - prowadzi do osłabienia odżywienia cebulek włosowych i w efekcie ich wypadania w miejscach, które są na jego działanie wrażliwe: czołowo-skroniowych, ciemieniowej oraz szczytu głowy. Profilaktyka może uchronić mężczyzn przed innymi formami łysienia i – co ważne – utrzymać w dobrej formie te włosy, które naszemu pacjentowi jeszcze na głowie pozostały.

Co robić, jeśli martwią nas
coraz większe zakola?
- W przypadku łysienia androgenowego, oprócz metod leczenia stosowanych również u kobiet, polegających na drażnieniu skóry głowy w oparciu o metody fizyczne i chemiczne, mamy do dyspozycji również leczenie przyczynowe, czyli zmniejszające stężenie alfadihydrotestosteronu. Mowa o finasterydzie – swoistym inhibitorze omawianego wcześniej enzymu – alfa-reduktazy testosteronu. Wyniki leczenia są u większości pacjentów zadowalające, niemniej jednak, nawet po roku stosowania, może dojść do nawrotu dolegliwości. W przypadku, gdy metody farmakologiczne zawodzą, pozostaje jeszcze chirurgia. W przeszłości uciekano się do stosowania płatów skórnych z okolicy potylicznej, przemieszczanych w obszary, w których występuje niedostatek włosów. Takie leczenie było jednak obarczone licznymi powikłaniami, a włosy rosnące w kierunku przeciwnym do wszystkich innych nie zawsze gwarantowały wysoki stopień zadowolenia u pacjentów. Obecnie dużą popularnością cieszy się technika przeszczepiania cebulek włosowych z okolicy potylicznej. Zabieg jest długotrwały, wymaga dobrego przygotowania technicznego oraz sprzętowego, natomiast gwarantuje on uzyskanie naturalnego i trwałego efektu.

W ostateczności, jeśli już nic nie pomaga, zawsze można ratować się znajomością patogenezy schorzenia i zrzucić winę na otoczony złą sławą testosteron, postrzegany przecież jako wyznacznik męskiej potencji...  •