Urodowe nowinki

Medycyna estetyczna w ciągu ostatnich 15 lat przeżyła niejedną rewolucję, a jej rozwój nie zawsze był harmonijny. Po erze niekontrolowanego stosowania botoksu, po której w Hollywood zabrakło aktorów zdolnych do jakiejkolwiek mimiki, przyszedł czas na przemyślane i odpowiedzialne metody odmładzania twarzy oraz przywracania jej naturalnego blasku.

 

Z czasem zrozumiano, że pacjentki nie pragną natychmiastowego porażenia lub „napompowania” twarzy. Nie chodzi im wyłącznie o upodobnienie się do „wzorcowego” modelu. Nie chcą zatracenia własnych rysów twarzy i zmian niedających złudzeń co do ich genezy. Pacjentki gabinetów medycyny estetycznej oczekują dzisiaj efektu, który pojawia się stopniowo, prowadząc do bardziej naturalnego, pogodnego i zdrowego wyglądu twarzy.

Takie oczekiwania płynące z rynku pociągnęły za sobą reakcję ze strony lekarzy zajmujących się tą branżą medycyny oraz firm produkujących preparaty stosowane w gabinetach. Dziś odchodzimy od dużych objętości czystego kwasu hialuronowego wstrzykiwanego w jedną okolicę, dużych dawek toksyny botulinowej stosowanych w celu wygładzenia zmarszczek. W natarciu są preparaty, których działanie jest dwuetapowe.
Pierwsza faza związana jest z samym preparatu, w którego skład wchodzi kwas hialuronowy lub hydroksyapatyt wapnia. Drugi etap, czyli zwiększanie objętości tkanek, jest powolny i opiera się na pobudzeniu naturalnych procesów regeneracji oraz produkcji składników macierzy pozakomórkowej: kwasu hialuronowego, kolagenu i elastyny (badania dowiodły stymulacyjne działanie na procesy syntezy składników macierzy pozakomórkowej przez kwas hialuronowy o niskiej masie cząsteczkowej, kwas polimlekowy lub hydroksyapatyt wapnia). Najnowszym „krzykiem mody”, niemniej jednak o udowodnionej skuteczności, są preparaty zawierające peptydy biomimetyczne, czyli naśladujące działanie naturalnie występujących hormonów tkankowych.

Podobnie zmieniły się koncepcje dotyczące zastosowania toksyny botulinowej w leczeniu objawów starzenia się twarzy. Zamiast całkowitego porażania mięśni mimicznych stosuje się dziś ich częściowe, wybiórcze osłabienie – tak, aby uzyskać nie tylko bardziej wypoczęty wygląd, ale również efekt uniesienia (liftingu) tkanek. 
Na podstawie oceny wyników leczenia zauważono, iż najlepsze efekty uzyskuje się poprzez łączenie kilku technik, działających na różnych poziomach skóry. Zapewniają one równoczesną poprawę jej jakości poprzez usunięcie niedoskonałości estetycznych (przebarwienia, teleangiektazje, rumień), zwiększenie jej nawodnienia, zapewnienie podparcia poprzez wypełnienie objętości tkanki tłuszczowej, zwiększenie poziomu syntezy kwasu hialuronowego, elastyny i kolagenu oraz wybiórcze rozluźnienie mięśni mimicznych, prowadzące do poprawy tekstury skóry oraz ukierunkowanego, zaplanowanego podniesienia tkanek twarzy.
Obiecujące wydaje się zastosowanie tkanki tłuszczowej w korekcji ubytków objętości twarzy oraz innych okolic ciała (piersi, pośladków). Jej stosowanie prowadzi nie tylko do zmiany objętości miejsca biorczego, ale również do poprawy jakości skóry ze względu na obecność w obrębie przeszczepianej tkanki tłuszczowej komórek macierzystych.

Podsumowując obecne trendy w medycynie estetycznej, można stwierdzić, iż zmierza ona w kierunku naturalnych zmian w ciele pacjenta, które prowadzą do bardziej zrelaksowanego, wypoczętego, harmonijnego wyglądu, owocującego pytaniami typu: „Czy Ty masz kochanka?”, zamiast standardowego: „Gdzie sobie zrobiłaś te nowe policzki?”